RSS
czwartek, 31 lipca 2008
buuu, czerwona:(

a mialem nadzieje, ze bedzie zielona:(((

no ale dzieciakom sie podoba, wiec niech juz zostanie;)

12:28, helokki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 lipca 2008
po co komu stara detka?

Tak mnie natknelo bo w traktorowni widzialem stare detki od pajaka (to taka przerzucarko zgrabiarka). Jedna byla w miare, druga zalatalem. A efekt? Nikt nie mial nad jeziorem tak zajefajnego sprzetu;))):

A w drodze powrotnej, poniewaz dzieciaki byly stosunkowo grzeczne, pojechalismy w Zielenicy na Janikowo. Droga dostarcza niezapomnianych wrazen;))) Za reszte zaplacisz w serwisie dowolna karta kredytowa, o ile jedziesz innym samochodem niz drzewolamacz;P

18:17, helokki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 lipca 2008
przystaw

Na przystawie (okreslenie mlodego) plywalem dzis lodka towarowa. Znaczy sie wycinalem trzcine, zwozilem ja na brzeg i czekalem na rozladunek:

Z rozladunkiem szlo roznie, trzciniany zapal robotnikow ogarnal. No ale przejasnilo sie troche na wodzie. Ale jeszcze jutro caly dzien i bedzie przestronniej. A, no i wycinam to sierpem. Mlot ma wolne. Rekin oczywiscie...

17:54, helokki
Link Dodaj komentarz »
lozysko

Lozysko jednak nie zechcialo odejsc. I tak troche za dlugo czekalem, no ale nie wiadomo kiedy bylo poronienie dokladnie. Wiem jak to zrobic u krowy, u klaczy jeszcze nigdy nie mialem okazji wiec telefon do weterynarza. W tak zwanym miedzyczasie przygotowalem qnia, a mianowicie najpierw koniec qnia:

no i wywiazac sobie qnia jako calosc:

Troche gimnastyki z tym bylo, bo jak sie lasia odwiaze z przodu to mimo zwiazanego tylu moze deba stawac i probowac wejsc mi na glowe. Poprawilem wiec ten przod na tyle, zeby sie nie odwiazala i przy okazji nie udusila. Przyjechal dochtor, wykrecil lozysko, wstawil antybiotyk, skasowal 155zl. A ja od rana sie z tymi konmi narobilem jak glupi i dostalem piwo...;)

Niejako przy okazji oddzielilem Mysze z Mefistem od reszty stada i zobaczymy co sie stanie. Na razie Nenar jest zrozpaczony i trzymany w ryzach pradem;)

13:55, helokki
Link Dodaj komentarz »
moriturus te salutat

Poranny obchod zaowocowal stwierdzeniem zwisania resztek lozyska spod ogona Myszy oraz brakiem kantara u tejze. Dopilem wiec zimna kawe i udalem sie na poszukiwanie zaginionego w akcji porodowej (poronnej) plodu. I kantara. Stosunkowo szybko udalo mi sie znalezc oba obiekty - po przeszukaniu zaledwie 1,5ha :

Po stwierdzeniu plci - dziewucha - zaproponowalem imie Moria (tak, na czesc utraconej przez Krasnoludy stolicy). Zadnych specjalnych obraznien (przy ogledzinach powierzchownych) nie stwierdzilem, matka tez wyglada przyzwoicie - nie ma sladow po jakiejs bijatyce czy tarzaniu sie z bolu - wiec po prostu przyczyna lezy gdzie indziej, ale tego juz sie nie dojdzie w tych warunkach. Generalnie Moria urodzila sie 4 miesiace przed terminem, wiec szans nie miala zadnych.

Pozostalo - zgodnie zreszta z nadanym imieniem - skierowac ja pod ziemie:

Byc moze w przyszlym roku zajrzymy z dzieciakami zobaczyc jak wyglada szkielet - cos w rodzaju poszukiwania dinozaurow, a wlasciwie tych hipocostam, co byli przodkami koni - wlasnie takie male koniki wielkosci sredniego psa... Ale to za rok. Tymczasem trzeba zyc dalej.

10:13, helokki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 lipca 2008
klepanie biedy

Garsc informacji z wczoraj. Czasem dzieci potrafia zjadac straszne rzeczy. Skoro podobno u psow czarne podniebienie okresla, ze pies bedzie zly, to co mam myslec o dziewczynce z takim jezykiem?:

Najlepiej nie myslec;). Jest za to takie powiedzonko o klepaniu biedy. Poniewaz w dzisiejszych czasach zwyklo sie wszelkie powiedzonka przestrajac i dostosowywac, na ta okolicznosc zagonilem gowniarzerie do klepania blota:

A pozniej zaplacilem im czekami;). Natomiast w czasie gdy klepali bloto, stworzylem przy pomocy kawalka tasmy izolacyjnej jednorozca. Najpierw z warkoczykiem:

a potem bez:

No i wieczorem wpuscilem Jazona do stada. Zgodnie z przewidywaniami stado nie chce go przyjac. Znowu ma pogryziony tylek i nogi. Za wolno ucieka. Jak sie przez 2-3 dni nie przyjmie, to narzuce powstanie 3go stada. Po prostu oddziele go, doloze mu Medee i Mefista i pojda w osobne ogrodzenie. Tyle, ze tam trawy jest malo:/. No zobaczymy.

08:39, helokki
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 lipca 2008
na stawie

Testowalismy dzis plywalnosc lodki. Dzieciaki na poczatku troche sie baly:

i dobrze, bo z woda zartow nie ma. Jak sie oswoja to beda smigac az milo;)

11:47, helokki
Link Dodaj komentarz »
o przeklinaniu koni

Dzisiejsze poranne przeklinanie koni bylo soczyste. Zadanie bojowe: zalozyc kantar Mefistowi. Lo rany, co ja sie za nim nachodzilem... I to jeszcze trzeba spokojnie, lagodnie, bo jak sie sploszy do se podobno wyrobi urazy... No jeszcze z pol godziny i ja bym mu chyba wyrobil urazy - fizyczne. Skonczylo sie na dwoch przymiarkach i trzecim ostatecznym zalozeniu:

Fajnie tak powiedziec: dwie przymiarki i zalozenie. Jak u krawca. Tych polowicznych prob nie liczylem. Brakloby skali liczbowej...

Nie mam pojecia co wyjdzie z tej mojej psiej metody wobec koni. No ale skoro jakos nie ma zainteresowanych zeby mi konie szkolic (no tak, "fachowcow" jest cale mnostwo, ale jak co do czego to nie ma:/), bede sobie radzil sam. Tak z ciekawosci przejrzalem blogi pod katem koni i rece opadaja. Glownie dziewczynki wykrzykujace ach i och pod adresem koni jakie to one sa wspaniale i jak to beda sie nad tym tematem fachowo rozwodzic i... smierc bloga po dwoch wpisach. Kiedys to sie nazywalo slomiany zapal. W internecie pozycji o ukladaniu koni mnostwo: ale wszystkie zaczynaja sie od srodka, czyli wsiadamy na konia i jedziemy i dalej. Nic nie ma o ukladaniu od zera. Temat zakazany jakis czy co? Coz, skoro nie ma, to sam bede wymyslal metode na biezaco, bazujac na doswiadczeniach z psami. Wiec prosze sie nie zdziwic jak kiedys spotkacie konia ktory siada i daje lape - to znaczy ze z mojej szkoly;). A wszystkim krytykom i akwizytorom - dziekujemy.

08:58, helokki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 lipca 2008
ognisko domowe

Tak w ramach rekreacji i atrakcji na dni nadchodzace kazalem dzieciakom isc nad staw. Zeby zobaczyly co jest przy pomoscie. No i poszly...

Oczywiscie nie beda czekac do jutra, az sie umyje i wyporzadzi. Trzeba sie zapakowac niezwlocznie i sprawdzic czy nie tonie;)

No a potem nadszedl czas kolacji i w ramach przygotowan zrobilem sobie ognisko... domowe:

Ale ze ostatnie takie cos pamietam z domu ktorego nie ma, to dalem sobie spokoj z sentymentami, bo to prowadzi donikad i rozgrzebalem calosc zeby bylo wspolczesnie:

Bo teraz nie ma juz ognisk domowych, sa grille:/

21:30, helokki
Link Dodaj komentarz »
Rovocop z Vervą

Wielokrotnie prosilem, gdy ktos wyrazal sie do mnie zbyt skomplikowanie, zeby mi to tlumaczyl jak chlopu, ktory kopie rowy. Bo ja prosty chlop ze wsi jezdem, i chcem miec jasno wyjasnione. A ze kopie przy okazji rowy...

no, w ramach tej, no, melioracyji, to mozecie mi mowic rowokop, albo coby na czasie bylo: rovocop.

Czekajac na kolejny ladunek gnoju zaopatrzylem sie w cukier i kantar i poszedlem jedno i drugie zaproponowac Javiszonowi. Po porannym treningu sznurkowym lasia nadal byla sklonna do wspolpracy (jej rodzice niestety tez, co zaowocowalo woda w gumiaku, o ile to cos mozna jeszcze nazwac woda...), dzieki czemu, jak to dziewczynka, Java zostala odziana w roz:

Dobra, ide wywozic gnoj. Z werwa, czyli nowoczesnie: z Verva...

16:08, helokki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3